Kongo-BL-Izydor-1Błogosławiony Izydor Bakanja, syn Iyonzwa et Inyuka urodził się około roku 1885 w Bokendela niedaleko Mbandaka w Prowincji Równikowej Republiki Demokratycznej Konga. Należał do klanu Boangi z wielkiego plemienia Mongo.
Jako młody chłopiec był bardzo energiczny, lubił pracę i był ciekawy świata. Chrystusa poznał kiedy przybył do Mbandaki (wówczas: Coquilhatville), w poszukiwaniu pracy. Został ochrzczony 6 maja 1906 roku. Na chrzcie świętym przyjął imię Izydor. 26 października tego samego roku przyjął sakrament bierzmowania. W dniu chrztu świętego przywdział szkaplerz Najświętszej Maryi Panny, który będzie nosił z największym pietyzmem jako znak przynależności do Chrystusa i ufności w opiekę Matki Najświętszej.

W Mbandace pracował jako pomocnik murarza. Powrócił na krótko do swojej wioski po czym znalazł pracę w Busira jako służący w domu belgijskiego plantatora nazwiskiem Reynders, nazywanego także Lomame (Miejscowa ludność często nadawała białym kolonizatorom pełniącym ważne funkcje imię w swoim języku). Stosunki ze swoim pracodawcą układały się Izydorowi dobrze. Wypełniał dobrze swoje obowiązki. Jego nowy pracodawca doceniał szczerość i zaangażowanie swojego pracownika. Kiedy Lomame został przeniesiony do pracy w Ikili, Bakanja udał się tam razem z nim. Zwierzchnik pana Lomame, André Van Cauter zwany Longange nie znosił wiary chrześcijańskiej. Bakanja z kolei, gorliwy chrześcijanin widząc, że nie wszyscy znają Chrystusa rozpoczął ewangelizację swoich współbraci, którzy pracowali na plantacji drzew kauczukowych. Zbierał ich na modlitwie, mówił im o swojej wierze w Jezusa Chrystusa, wyjaśniał i zachęcał do modlitwy różańcowej. Cieszył się, że może być katechistą i przyczyniać się do rozszerzania wiary chrześcijańskiej. Van Cauter zabronił mu noszenia szkaplerza i modlenia się publicznie na różańcu. Rozpoczęło się prześladowanie młodego pracownika. Bakanja znosił cierpliwie wszystkie szykany. Widząc, że postawa wrogości wobec niego się nasila, Bakanja poprosił o zwolnienie z pracy. Van Cauter odmówił kategorycznie mówiąc, że jeżeli potrzebuje zwolnienia to może o nie poprosić swojego Boga, natomiast on który tutaj rządzi zadecydował, że Bakanja ma pozostać na plantacji zaprzestając modlitwy. W 1909 roku Van Cauter nakazał Izydorowi zdjęcie szkaplerza mówiąc, że na jego plantacji nie ma miejsca dla chrześcijan. Bakanja modlił się całą noc prosząc Boga o światło i zdecydował nie zdejmować szkaplerza. Rano na widok szkaplerza na szyi Izydora, Van Cauter wpadł w gniew i wymierzył mu karę chłosty. Bakanja zniósł cierpliwie chłostę wyobrażając sobie Chrystusa biczowanego. Najbliższy kościół znajdował się setki kilometrów od tego miejsca. Bakanja nie mógł nawet udać się do kościoła aby ukoić swój ból przed Najświętszym Sakramentem. 2 lutego 1909 znów cierpi szczególnie okrutną karę chłosty i zostaje wtrącony do więzienia, którym stała się suszarnia kauczuku. Van Cauter kazał związać mu nogi i zabronił dostarczać mu jedzenia. Inni służący, przynosili mu jednak jedzenie ryzykując, że sami podzielą los przyjaciela. Bicz, którym wymierzono Izydorowi chłostę był zrobiony ze skóry słonia i zakończony metalowymi gwoźdźmi. Świadkowie na procesie beatyfikacyjnym w 1913 roku zeznali, że Bakanja otrzymał około 200 uderzeń tym biczem. Był na pół martwy. Gdyby nawet chciał uciec nie miałby sił tego uczynić. Izydor był tak zmaltretowany że spodziewał się rychłej śmierci. Prosił otoczenie, aby powiadomiono rodzinę oraz misjonarzy, że umiera ponieważ jest chrześcijaninem. Jego cierpienie potrwało jeszcze kilka miesięcy.

Na wiadomość o kontroli, która miała objąć plantacje, Van Cauter bojąc się, aby inspektorzy nie zobaczyli pobitego chłopca, kazał wyprowadzić z więzienia Izydora i porzucić go w lesie. Izydor pozostaje porzucony w lesie przez trzy dni, niezdolny aby iść gdziekolwiek o własnych siłach. Resztką sił udaje mu się dowlec w pobliże ścieżki, którą przechodził inspektor Dorpinghaus. Usłyszawszy jęki Izydora, zainteresował się nim. Zeznał potem, że zobaczył człowieka z pooranymi przez głębokie rany plecami, z których wydobywał się przykry odór i które pokryte były muchami. Dorpinghaus zabrał Izydora na swój statek i kazał udzielić mu pomocy. Niestety infekcja objęła już organizm męczennika i nie było żadnej nadziei na wyleczenie. Szef miejscowości Isongu przyjął go u siebie i otoczył opieką. Chrześcijanie odwiedzający go, byli zbudowani postawą męczennika. 24 i 25 lipca dwaj kapłani Trapiści Gregoire Kaptein et Georges Dubrulle odwiedzili Izydora. Bakanja przystąpił do sakramentu pokuty, otrzymał namaszczenie chorych i Komunię świętą. Na pytanie kapłana dlaczego został tak dotkliwie pobity Bakanja odpowiedział : «Ten biały, który nie znosi chrześcijan zabronił mi nosić szkaplerz Najświętszej Maryi Panny». Następnie wyznał: «jestem gotowy umrzeć jeżeli Bóg tak chce. Jeżeli Bóg zechce, abym żył nie umrę. Przyjmuję wszystko». Kapłan nie znając wielkoduszności Izydora, próbuje nakłaniać go, aby nie chował w sercu nienawiści do swojego prześladowcy. Na to Bakanja odpowiada: «Nie jestem zły na tego człowieka. Pobił mnie to teraz jego sprawa a nie moja. Przebaczyłem mu i jeżeli umrę będę modlił się za niego w niebie». Rany które nosił na całym ciele zaczęły gnić. Bakanja widział, że śmierć się zbliża. Ofiarował swoje życie Bogu nigdy nie wypowiadając jednego słowa przeciw swojemu prześladowcy. Chrześcijanie w coraz większej liczbie przychodzili modlić się razem z nim. Widząc ich wiarę Bakanja cieszył się, że słowo Boże zapuszcza korzenie w sercach jego braci i sióstr. 15 sierpnia, Bakanja, który od kilku tygodni nie miał siły się podnieść na łóżku, nabrał sił. Wstał i wyszedł spacerując z różańcem w ręku pomiędzy bananowcami. Kiedy powrócił położył się z powrotem i zasnął w Panu. Odszedł do Boga w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, do której żywił tak wielkie nabożeństwo że wolał cierpieć i umrzeć niż zdjąć z szyi jej szkaplerz.

Wieść o jego świątobliwym życiu i męczeńskiej śmierci rozeszła się najpierw po całej Prowincji potem dotarła do wszystkich zakątków kraju. Misjonarze zatroszczyli się aby zebrać świadectwa tych, którzy znali go osobiście i rozpoczęli przygotowania do otwarcia procesu beatyfikacyjnego. 7 czerwca 1917 ekshumowano jego doczesne szczątki i złożono je w grobie na cmentarzu parafii Niepokalanego Poczęcia w Bokote.

Został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II, 24 kwietnia 1994 roku podczas Synodu dla Afryki w Rzymie.
Wspominamy go w liturgii 12 sierpnia

W 1999 roku Episkopat Demokratycznej Republiki Konga ogłosił błogosławionego Izydora Bakanja patronem wiernych świeckich oraz ustanowił pierwszą niedzielę sierpnia dniem wiernych świeckich tak, aby ten dzień mógł być obchodzony w dniu zbliżonym do dnia w którym obchodzone jest święto Błogosławionego Izydora.

Kongo-BL-Izydor-2Błogosławiony Izydor Bakanja czerpał siły, aby wyznawać Chrystusa i być jego świadkiem za cenę cierpienia i ostatecznie męczeńskiej śmierci, z wiary i modlitwy. Wiara i ufna modlitwa przez wstawiennictwo Matki Najświętszej dodawały mu męstwa w świadczeniu o Chrystusie w każdej okoliczności. Dał tego dowód już w dniu przyjęcia sakramentu chrztu świętego. Bakanja nie pochodził z rodziny chrześcijańskiej. Należał do pierwszego pokolenia chrześcijan w swoim regionie. Rodzice wychowali go w wierze przodków, którą darzył szacunkiem jak również zwyczaje swojego klanu. Kiedy opuszczał rodzinny dom, aby udać się do Mbandaki w poszukiwaniu pracy ojciec po odprawieniu tradycyjnych rytów błogosławienia dziecka, wręczył Bakanjy talizman, który od dawna był w rodzinie i miał chronić jej członków od nieszczęść. Bakanja przyjął go z szacunkiem i kiedy przybył do Mbandaki na nowe mieszkanie umieścił go pod materacem na którym spał. W miarę jak poznawał Chrystusa i w jego sercu wzrastała wiara w Boga głoszonego przez misjonarzy, Bakanja nie lękał się podjąć głębokiej refleksji nad sensem wiary w moc talizmanu, który przechowywał. Dzielił się swoimi spostrzeżeniami ze swoim katechistą, który do niczego go nie namawiał kładąc jednak nacisk, że prawdziwym Zbawicielem, który nas chroni od wszelkiego zła jest Chrystus. Pragnąc przyjąć w swoje życie Chrystusa z prawdziwą wiarą, Bakanja przed przyjęciem chrztu decyduje pozbyć się talizmanu. Dzień chrztu napełnił go niewymowną radością. Kiedy uda się w odwiedziny do rodziny, już jako młody chrześcijan będzie musiał odpowiedzieć na pytanie ojca czy zachowuje wszystkie tradycje które przekazali przodkowie i czy strzeże dobrze talizmanu. Bakanja wiedział, że jego czyn nie spodoba się ojcu i rodzinie, która nie znała Chrystusa. Niemniej zdecydował się powiedzieć prawdę. Nie tylko nie zaparł się Chrystusa ale odważnie wyznał wiarę w niego i jego moc przed zgromadzoną rodziną i mieszkańcami wioski. Miał satysfakcje, że może głosić Chrystusa swoim braciom. Kiedy będzie pracował jako służący białego kolonizatora, jedna z żon jego pracodawcy będzie namawiać go, aby został jej kochankiem. Bakanja pragnął być chrześcijaninem bez żadnych kompromisów. Świadomy, że ta kobieta z zemsty może go nawet oskarżyć niesłusznie przez mężem i pozbawić pracy, decyduje kategorycznie odmówić powołując się na swoją wiarę i naukę Kościoła. Błogosławiony Izydor Bakanja od kiedy poznał Chrystusa zapragnął być jego uczniem. W miarę jak poznawał życie Chrystusa i prawdy wiary starał się żyć Ewangelią bez najmniejszego kompromisu. Naśladując Chrystusa podobnie jak święty Paweł, który powiedział «Dla mnie żyć to Chrystus» (Fil 1, 21), Bakanja lubił powtarzać «Dla mnie żyć, to być chrześcijaninem», Po jego męczeńskiej śmierci nastąpił wzrost tych, którzy chcieli zostać chrześcijanami. Zauważono też zmianę w postawie kolonizatorów, którzy przestali uciekać się bez powodu do srogich kar i zaczęli traktować po ludzku swoich poddanych. Błogosławiony Izydor stał się solą ziemi i światłością świata.

Share